Gorzką czekoladę kruszę do rondelka na ogniu roztapiam, jakże chęć jest wielka by ją zjeść, lecz muszę deser przygotować, żółtka z cukrem ubić sił swych nie żałować. Dodam czekoladę, mąkę trochę mleka, wszystko zgrabnie mieszam i niech chwilę czeka gdyż gotuję resztę mleka na kuchence, masę w niego wlewam i rogalką kręcę aby żadne grudki tutaj nie powstały już mi ślinka cieknie lecz gorący cały. No i budyń wlewam w mig do salaterek na zimowe chłody ech, super deserek. A potem już będę żwawa jak motylek, mrozy mi nie straszne i do wiosny byle...